Obraz przedstawia dwóch mężczyzn stojących za stołem o niskim, obszernym blacie. Przyglądają się rozłożonym na nim makabrycznym eksponatom – kawałkom ludzkich ciał. Całość przyciąga uwagę nie tylko ze względu na drastyczny charakter szczątków, ale również przez wyróżnienie stołu intensywną barwą. Podczas gdy reszta obrazu jest subtelna, namalowana różnymi odcieniami szarości i czernią na jasnym tle, intensywnie różowy stół wywołuje krwawe skojarzenia.

Stół, ukazany lekko od góry by widoczne były eksponaty, wypełnia pierwszy plan obrazu. W kadrze ujęty został tylko jego fragment. Lewa i dolna krawędź obrazu obcinają większą część  blatu, który zdaje się przez to wychodzić z obrazu w stronę widza. Można odnieść wrażenie uczestnictwa w okrutnym pokazie.

Szczątki ciał równomiernie zapełniają blat. Po lewej stronie leży ucięta w połowie ramienia ręka, z dłonią zaciśniętą w pięść. Druga ręka, po prawej, jest zgięta w łokciu i przypomina kształt wielkiej litery „L“, dłoń jest zabandażowana. Dalej na prawo leży męska głowa, zwrócona brodą ku mężczyznom stojącym za stołem. Odcięta poniżej szyi nie przypomina zwłok, lecz oblicze młodego mężczyzny, inteligenta. Czubek czaszki pokrywają krótko przystrzyżone włosy, brodę krótki zarost. Oczy zasłaniają okulary przeciwsłoneczne o okrągłych oprawkach. Bliżej nas, przed głową, leży dolna część ciała odcięta na wysokości pasa, zwrócona stopami w lewą stronę. Podczas gdy ręce i głowa są cielesne, jakby dopiero odcięte, nogi wydają się być protezami. Prawa, wystająca z podwiniętych na wysokość kolan spodenek, kształtem przypomina nogę zakończoną butem, ale cholewa podejrzanie gładko przechodzi w część łydki. Być może to efekt szkicowego charakteru przedstawienia, niemniej budzi skojarzenia ze sztywną drewnianą atrapą. Lewa noga to bez wątpienia proteza – zwęża się ku dołowi na kształt odwróconej butelki. Ostatni fragment ludzkiego ciała, to pozbawiony głowy i dłoni tułów z nogami odciętymi poniżej kolan. Stoi po prawej stronie oparty na kulach wetkniętych pod pachy, przodem ku mężczyznom. Być może są to ludzkie szczątki, nie wykluczone jednak, że jest to jedynie wypchane, przypominające mundur ubranie. Wyprostowana sylwetka, mimo niepełności, zdaje się gotowa kroczyć na przód, niczym żywy trup.

Fragmenty ciał trudno nazwać zwłokami. Odcięte z chirurgiczną precyzją nie noszą śladów obrażeń czy rozkładu. Sprawiają upiorne wrażenie żywych, mimo poćwiartowania. Ich materialność wzmacnia sposób malowania schematycznymi, ale mocnymi kreskami.

Postaci za stołem charakteryzuje skrajnie odmienny wygląd i sposób reakcji. Mężczyzna po lewej jest niski, korpulentny, dojrzały wiekiem. Ubrany elegancko w garnitur i krawat, zachowuje spokój. Ręce złożył za plecy i pozornie niewzruszony przygląda się eksponatom. Twarz zdradza jednak napięcie – ściągnięte usta, brwi, zmarszczki na czole sygnalizują, że widok nie jest mu obojętny. Osobnik po prawej, chudy i wysoki, całą postawą zdradza zdenerwowanie. Ubrany w schematycznie zarysowany strój przypominający długą koszulę nocną, lekko chowa się za towarzysza. Obserwuje jego twarz jakby badając reakcję na koszmarną ekspozycję, usta ma skrzywione, brwi ściągnięte. Może szuka pokrzepienia? Dłonie splótł na piersi – wyprostowane w górę palce zdaje się nerwowo pocierać o siebie.

Co zaskakujące, mężczyźni są mniej wyraźni niż szczątki na stole. Obrysowani cienką, przerywaną kreską, z ciałami zaznaczonymi jedynie jasnoszarą plamą, przypominają zjawy. Można to tłumaczyć działaniem perspektywy – to, co dalej w malarstwie przedstawiane jest jako jaśniejsze i mniej wyraźne. W przypadku Andrzeja Wróblewskiego zabieg może skrywać jednak głębszy sens, chęć zatarcia granicy między światem żywych i umarłych. Takiemu odczytaniu sprzyja nieokreślone tło – scena zdaje się raczej ponadczasową refleksją nad kondycją ludzką, niż obrazem konkretnej sytuacji.

Motyw umarłych, nie mogących odejść ze świata stale powraca w twórczości Wróblewskiego. Obecny jest już w Rozstrzelaniach, najbardziej znanym cyklu artysty, powstałym w końcu lat 40. Często pojawia się właśnie pod postacią zdeformowanych, uszkodzonych czy niekompletnych postaci. Pokawałkowane ciało można interpretować jako metaforę rozbitego powojennego świata. Wróblewski pyta o to, jak żyć wobec upadku spójnej wizji rzeczywistości.

Gwasz, pierwszy dar Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie dla kolekcji Muzeum, ma symboliczne znaczenie. Kryzys całościowej wizji świata pociąga kryzys muzealnictwa w jego tradycyjnym sensie. Nie wystarczy już gromadzenie i pokazywanie przedmiotów, potrzeba nadać im nowe sensy.