Get english version PDF
To, czego nie widać. Konwencje fotografii profesjonalnej
– Antonina Gugała

Prawdopodobnie każdy czytelnik tego tekstu ma za sobą doświadczenie bycia fotografowanym na potrzeby legitymacji szkolnej, dowodu osobistego lub paszportu. Fotografia profesjonalna to najbardziej rozpowszechniona forma usług fotograficznych. Ten rodzaj obrazowania podlega standaryzacji i w związku z tym jest silnie skonwencjonalizowany.

Bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, pozując do zdjęć w zakładzie fotograficznym odgrywamy przed aparatem pewne role społeczne. Dostęp do dokumentacji tego, nie do końca uświadomionego, performansu, dostarcza badaczom kultury wielu ciekawych informacji na temat systemu wartości i stylu życia pozujących do zdjęć osób. Co więcej, w erze fotografii cyfrowej zdjęcia wykonywane w zakładach fotograficznych są jednymi z nielicznych obrazów, jakie oglądamy na papierze. To wszystko powoduje, że badacze kultury coraz częściej zwracają uwagę na rolę, jaką fotografia użytkowa odgrywa w życiu codziennym.

Bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, pozując do zdjęć w zakładzie fotograficznym odgrywamy przed aparatem pewne role społeczne. Dostęp do dokumentacji tego, nie do końca uświadomionego, performansu, dostarcza badaczom kultury wielu ciekawych informacji na temat systemu wartości i stylu życia pozujących do zdjęć osób. Co więcej, w erze fotografii cyfrowej zdjęcia wykonywane w zakładach fotograficznych są jednymi z nielicznych obrazów, jakie oglądamy na papierze. To wszystko powoduje, że badacze kultury coraz częściej zwracają uwagę na rolę, jaką fotografia użytkowa odgrywa w życiu codziennym.

W książce pt. „Za fotografię! W stronę radykalnego programu socjologii wizualnej” Rafał Drozdowski i Marek Krajewski dzielą klasyczne sposoby patrzenia na fotografię na trzy kategorie: patrzenie przez zdjęcie, na zdjęcie1 oraz za zdjęcie. Patrząc przez zdjęcie, skupiamy się na dokumentacyjnej warstwie obrazu. Traktujemy kadr niczym okno, przez które wyglądamy na świat. Patrzenienazdjęcie zakłada, że skupiamy się na symbolicznej warstwie fotografii, a więc nie traktujemy obrazu literalnie, a raczej odczytujemy to, co w zamyśle autora dana scena miała symbolizować. Z takim patrzeniem mamy do czynienia na przykład w przypadku fotografii reportażowej, która często potrafi być sugestywna na poziomie oceny moralnej oglądanej sytuacji. W przypadku fotografii profesjonalnej, najciekawsze wydaje się jednak być to, co kryje sięzazdjęciem. Jak opisują to Drozdowski i Krajewski, ta metoda patrzenia „traktuje zdjęcia jako odbitki społeczno-kulturowych kontekstów ich wykonania”2.Tak więc patrzączafotografie do dokumentu, domyślamy się jakie cechy posiada „dobry” obywatel. Z kolei fotografia ślubna stanowić ma wizualizację aspiracji i marzeń o przyszłości młodej pary.

Autorzy książki proponują też czwartą metodę interpretacyjną, która próbuje opowiadać o fotografii nie odnosząc się bezpośrednio do samego obrazu. Sugerują, że równie ciekawym tematem badań socjologii wizualnej może być to, co poprzedza powstanie obrazu oraz sposób, w jaki obcujemy z już wykonanymi fotografiami3. Przyglądając się fotografiom profesjonalnym ze zbiorów Wirtualnego Muzeum warto pamiętać o możliwości patrzeniazazdjęcia oraz rozglądania się „naokoło” obrazów. Taką strategię przyjmują autorzy dwóch projektów artystycznych, które omawiam w dalszej części tekstu.

W archiwum znajdziemy między innymi fotografie do dokumentów autorstwa Mariusza Hermanowicza (1950-2008). Zdjęcia z tej serii powstawały na zamówienie kolegów z liceum fotografa. Te wczesne prace Hermanowicza stanowią unikatowe świadectwo życia codziennego w latach 60. Zazwyczaj zdjęcia do dokumentów są tak ciasno wykadrowane, że nie mamy dostępu do informacji na temat tego, w jakich warunkach została wykonana dana fotografia. W tym przypadku, wyjątkowo, jest inaczej. Przeglądając surowe kadry, widzimy dokładnie z czego wykonane zostało tło do zdjęć oraz praktycznie wszystko to, co miało ono zasłaniać. Młodzi chłopcy pozują na tle niewielkiego kartonu zawieszonego na framudze drzwi lub kawałka jasnego materiału przybitego szpilkami do obrazu na ścianie. Na twarzach modeli rysuje się lekkie skrępowanie sytuacją pozowania do zdjęć. Prawdopodobnie nie pomaga im obecność pozostałych kolegów w mieszkaniu (na kilku zdjęciach widzimy, jak zza tła, na którym pozuje chłopiec, wyłania się dodatkowa nastoletnia postać). Ta seria zdjęć jest szczególnie ciekawa, ponieważ mamy okazję obserwować jak grupa nastolatków próbuje (nie do końca udolnie) odtworzyć dobrze znaną im konwencję fotograficzną. Oglądamy te negatywy w pełnej krasie, bez kadrowania, które z pewnością miało miejsce na późniejszym etapie obróbki materiału. W efekcie powstaje karykaturalny obraz zdjęć do dokumentu. Niewielka biała plansza, na tle której ledwo co mieści się model, otoczona z każdej strony chaotycznym wystrojem mieszkania. To interesujący przypadek fotografii, w której tło przykuwa silniej uwagę niż centralny temat zdjęcia.

W Wirtualnym Muzeum Fotografii znajdziemy też serię przedwojennych zdjęć do dokumentów nieznanego autora. Zbiór fotografii o wernakularnym charakterze został po wojnie przekazany do Żydowskiego Instytutu Historycznego. Możemy się domyślać, że przynajmniej część osób na fotografiach miała żydowskie pochodzenie i biorąc pod uwagę, że fotografie pochodzą z lat 30., prawdopodobnie nie przeżyła kolejnego dziesięciolecia. Poza tym niewiele wiemy na temat miejsca, w którym zostały wykonane zdjęcia oraz uwiecznionych na nich osób4. To, co możemy odczytać ze zdjęć to przede wszystkim informacje na temat konwencji fotograficznej, w ramach której powstały. Zdjęcia są wystandaryzowane. Wszystkie osoby zostały sfotografowane w podobny sposób: ustawione na jednolitym, gładkim tle, patrzą prosto w obiektyw. Na każdym ze zdjęć oczy modela znajdują się mniej więcej w 2/3 wysokości odbitki, w środku kadru. Na niektórych negatywach naświetlono obok siebie wizerunki dwóch klientów, kilka zdjęć to portrety grupowe.

Przyglądając się fryzurom i ubiorowi modeli, można zauważyć staranność, z jaką przygotowali się do zdjęć. Wiele osób pozuje do zdjęcia w stroju zdradzającym, czym zajmują się na co dzień – na fotografiach pojawiają się mundury wojskowe i mundurki szkolne. Wysoka dbałość o wizerunek sugeruje, że czynność bycia fotografowanym była wyjątkową okazją dla bohaterów zdjęć. Nie wiemy czy zdjęcia były zamawiane w stacjonarnym zakładzie fotograficznym, czy wykonał je podróżujący fotograf. Na podstawie stanu zachowania ubrań modeli można zaobserwować różnice w poziomie zamożności osób pozujących do zdjęć. Taka różnorodność klientów wskazywałaby na to, że prawdopodobnie w okolicy znajdował się wyłącznie jeden zakład fotograficzny. Zwraca uwagę także brak uśmiechu na twarzach większości modeli. Do obiektywu lekko uśmiecha się zaledwie kilka osób, uśmiech odsłaniający zęby to zupełna rzadkość. Prawdopodobnie poważna mina stanowiła podstawowy wymóg konwencji zdjęć do dokumentów. Współcześnie w przypadku zdjęć do dowodu lub paszportu, uśmiech na twarzy również nie jest wskazany.

Inny zbiór o którym warto wspomnieć w kontekście wernakularnej fotografii profesjonalnej, to zdjęcia zgromadzone przez Wojtka Mazana (ur. 1981) w publikacji na temat przedwojennego fotografa żydowskiego pochodzenia – Szmula Muszkiesa (1900-1945)5. Książka stanowi efekt śledztwa historycznego przeprowadzonego przez autora w jego rodzinnym mieście, Ostrowcu Świętokrzyskim. Mazanowi udało się odtworzyć historię zakładu fotograficznego, który Szmul Muszkies prowadził wraz z żoną od 1929 roku. Zakład Artystyczno-Fotograficzny i Pracownia Portretów „Rembrandt” oferował różnorodne usługi fotograficzne. Na miejscu realizowane były sesje portretowe do dokumentów albo na pamiątkę ważnych wydarzeń takich, jak ślub czy narodziny dziecka. Muszkies realizował również zlecenia dla okolicznych przedsiębiorstw, między innymi dla Zakładów Ostrowieckich. Wraz z nastaniem II wojny światowej kariera Muszkiesa dobiegła końca. Ostatnia fotografia, która się po nim zachowała to zdjęcie przedstawiające grupę muzyków i uczestników koncertu w ostrowieckim getcie z 1942 roku6. Od tej pory, aż do momentu, w którym tym tematem zainteresował się Wojtek Mazan, historia Muszkiesa i zakładu „Rembrandt” była właściwie zapomniana.

Mazan postanowił podjąć się zadania odtworzenia jak największej części zbiorów, na podstawie zdjęć, które znajdywał w miejskich archiwach fotograficznych oraz w rodzinnych albumach starszych mieszkańców Ostrowca7. W ten sposób powstała kolekcja zdjęć, w której wyraźnie zaznacza się luka w postaci brakujących fotografii przedstawiających żydowskich mieszkańców Ostrowca. Poza kilkoma zachowanymi fotografiami rodzinnymi Muszkiesa, po bogatym archiwum żydowskiej społeczności nie pozostało nic. W przypadku fotografii profesjonalnej szczególnie interesujący okazuje się aspekt użytkowy zdjęć. Każda odbitka, która wychodzi z zakładu fotograficznego, żyje swoim życiem. Podróżuje wraz ze swoim właścicielem, zmienia się, czasem niszczeje pod wpływem częstego, bliskiego kontaktu z danym wizerunkiem, innym razem jest niszczona celowo. Projekty takie, jak ten Wojtka Mazana dobitnie pokazują, w jaki sposób fotografia profesjonalna może służyć za dokument historyczny, ale też nośnik informacji na temat stosunku ludzi do fotografii traktowanej jako obiekt. Oglądając publikację o Szmulu Muszkiesie warto zwrócić uwagę także na stan zachowania odnalezionych odbitek.

Innym przykładem artystycznego projektu badawczego, który dotyka tematu fotografii profesjonalnej jest publikacja pt. „Dworki i pałace” autorstwa Małgorzaty Myślińskiej8. Artystka dokonała inwentaryzacji wyposażenia zakładów fotograficznych znajdujących się na terenie Wielkopolski. Na zdjęciach opublikowanych w książce, która powstała we współpracy z poznańskim kolektywem Ostrøv, widzimy tła oraz rekwizyty wykorzystywane w sesjach studyjnych. Scenografia proponowana przez zakłady fotograficzne w większości przypadków próbuje odtworzyć wnętrza dworków szlacheckich i pałaców. Wśród rekwizytów znajdziemy różnego formatu kolumny, romantyczne balkony i bogato zdobione fotele. Na tłach namalowano między innymi eleganckie kominki, marmurowe podłogi, biblioteczki i obrazy. Myślińska zwraca uwagę, że scenografia do zdjęć studyjnych, na tle której realizowane są przede wszystkim sesje upamiętniające ważne okazje w życiu modeli, takie jak śluby, chrzciny i komunie, w wyraźny sposób nawiązuje do nostalgii za wyobrażoną szlachecką przeszłością.

W publikacji czytamy: „Chcę więc zapytać m.in. o to, czy zarówno tła i rekwizyty, jak też scenerie dla plenerowych sesji zdjęciowych mogły pełnić rolę legitymizowania hegemonii nowej grupy, czy może były jedynie przechwyconą z ‘zachodu’ modą? Czy są tylko przejawem niewinnej jarmarcznej estetyki i poszukiwaniem istoty piękna, czy może miały realny wpływ na to, jak dziś postrzegamy i opisujemy siebie? Może, nawiązując do ‘prześnionej rewolucji’ (za sprawą której zmieniła się struktura polskiego społeczeństwa, a mentalność folwarczna została wyparta przez mieszczańską), dworkowo-pałacowe tła i rekwizyty byłyby czymś w rodzaju kontynuacji snu, przegapioną emancypacją?”9

W projekcie „Dworki i pałace” Małgorzata Myślińska dokładnie przygląda się znaczeniom, jakie kryją się za fotografiami wykonywanymi od lat w wielkopolskich zakładach fotograficznych.

Jak widać na podstawie wyżej opisanych przykładów, fotografia profesjonalna może stanowić źródło wielu ciekawych informacji na temat roli zdjęć w życiu codziennym. Sposoby patrzenia na fotografię zaproponowane przez Drozdowskiego i Krajewskiego stanowią doskonałe narzędzia do analizy nie tylko archiwalnych zdjęć, ale też fotografii powstających na potrzeby współczesnych projektów artystycznych. Zależności opisane przez parę socjologów, znajdują potwierdzenie w nakręconym pod koniec lat 90. filmie w reżyserii Mike’a Leigh pt. „Sekrety i kłamstwa”10. Główny bohater tej historii, Maurice Purley (Timothy Spall) jest właścicielem zakładu fotograficznego. W jednej z kluczowych scen filmu reżyser nakreśla, na czym dokładnie polega codzienna praca fotografa. Maurice cierpliwie ustawia do zdjęć kolejne osoby: prostuje wykrzywione krawaty, układa dłonie w elegancką formę, spokojnie czeka aż mały chłopczyk przestanie dłubać w nosie. Fotograf ma dostęp do intymnych informacji na temat życia swoich klientów. Pozujący do zdjęć, samoczynnie otwierają się przed nim, za pomocą słów i drobnych gestów zdradzają swoje najbardziej skryte lęki i marzenia. Fotograf wciela się w rolę edytora, montażysty ich wspomnień. Wycina te elementy, które nie mieszczą się w wyidealizowanym obrazie, dodaje to, czego zgodnie z konwencją nie może zabraknąć. Ten krótki fragment filmu w jaskrawy sposób ilustruje zależność, którą czasami trudno dostrzec przyglądając się zdjęciom w codziennym życiu – fotografia nie tyle odtwarza, co interpretuje i przekształca rzeczywistość.